Chiny to: Zaskoczenie. Daj się poznać: Szanghaju

Stało się. Pojechałem do Szanghaju 上海。I jedno jest pewne, to zupełnie inne miasto niż Wrocław.

上海

Szanghaj. To miejsce mojego pierwszego styku z krajem środka. W końcu 中国 – kraj środka. Ale nie wszystko jest wyśrodkowane i według linijki, o nie. W Katarze pierwsze spotkanie: tak jak gdzieś już to ktoś powiedział trzeba się przyzwyczaić, że nasze polskie zwyczaje i te „ichnie” są zupełnie odmienne. Na ten przykład bekanie lub oddalanie gazów tą drugą stroną wcale nie uchodzi za niegrzeczne. Wręcz przeciwnie, ktoś powiedział: dużo ludzi – nie wierzyłem, póki nie zobaczyłem. Masa ludzi, morze pięknych czarnych głów. Ale parę rzeczy w Szanghaju zaskakuje:

Zielono wszędzie

Największe miasto świata ma wiele zieleni. W Shanghaju spotkasz parki, rzeczki, wśród zielonych kobierców wesoło tańczą azjatyckie dzieci. Na prawdę nie jest tu tylko blokowisko.  Jest tu o wiele, wiele więcej.  Poza tym w większości miejsc, które odwiedziłem to na prawdę zadbane miejsce.  A żeby utrzymać to w takim stanie na pewno potrzeba wiele zabiegów, sporo czasu i pieniędzy.

Uśmiechnięci i tańczący

Pomimo wielu lat pod reżimem i braku swobody w wielu kwestiach spotkasz tam ludzi, którzy są wyluzowani. Przy tym bardzo bezpośredni, zagadują Cię o narodowość, pytają czy mogą z Tobą zrobić zdjęcie (bo przecież nikt nie ma takiego dużego nosa). A na ulicy są w stanie tańczyć i cieszyć się życiem. Niesamowite.

Mają styl

Są ładnie ubrani i gustowni Chińczycy. To piękne Państwo dawno nie jest już definicją kiczu i braku gustu. Tam powstają już bardzo dobre produkty a jakość życia i świadomość swojej wartości także rośnie. Możesz spotkać – co szczególnie zauważają kobiety – dobrze ubranych ludzi

Jest tu też kilka rzeczy dokładnie takich jak się spodziewałem, ale o tym kiedy indziej.