Chiny to: smak, obyczaje, komunikacja i jej brak

Przybysze z innych krajów twierdzą, że po przybyciu na dane miejsce jesteś w stanie euforii nowości

wszystko co nowe jest ciekawe

Po jakimś czasie robi się nieco inaczej

wszystko co ciekawe, drażni

Wierzę, że to objęło by także mnie gdybym był tu dłużej. Tak się jednak składa, że jestem tu krótko więc obejmuje mnie pierwsza faza odczuć.

A oto co następuje:

inne obyczaje

Delikatnie mówiąc : mamy inne obyczaje.  W państwie polskim szczytem nietaktu jest nieustąpienie miejsca pani w starszym wieku.  Tutaj nikt się tym nie przejmuje a w zatłoczonych autobusach ciężko jest się poruszać.  Ludzie nie używają słów przepraszam (choć po chińsku można to powiedzieć przynajmniej na 2 sposoby) a jednym z ulubionych sposobów komunikacji jest: krzyk 🙂

pyszne jedzenie

Byłeś już kiedyś w nowym miejscu uruchamiając aplikację do poszukiwania jedzenia? W Chinach jest to zbyteczne.  Na każdym miejscu, w każdej najmniejszej dziurze czy to Harbinu czy Szanghaju odnajdujesz masę restauracji o szeeerokim wachlarzu dostępnych usług.  Jedzenie bardzo mi tu smakuje choć jestem świadomy braku sterylności i wielu uwag, które na pewno jednym tchem wymieniła by jakaś polska specjalistka od kuchni w rozwichrzonych pokręconyc włosach. Bardzo dobre jedzenie zjesz tu za 8-10 zł.  Jak na razie u mnie wygrywa zupa Malatang 麻辣烫, choć wcale nie jestem fanem zup!  Zupa z dodatkami „jakie sobie nabierzesz”.  Pyszna z soją (w dziesiątkach karnacji), lotosem i innymi glonami. Pychota.

komunikacja

Duże miasta to duży ruch. Auta jeżdżą jak opętane.  Przechodzisz na zielonym świetle? To nic, uważaj!  Wysiadasz z autobusu? Możesz zostać potrącony przez skuter.  Ruch jest nieziemski.  Ale oni.. dają radę, kierowcy cisną się, trąbią (i to jak często!) ale nie zauważyłem jak na razie żadnego wypadku. Co prawda daleko im do płynnej jazdy – szczególnie w autobusie da się to odczuć, gdy buja do przodu do tyłu w górę i w dół.

w przypadku powyższego wideo proszę go nie oglądaj go do końca..

brak komunikacji

Komunikacja to rzecz ważna.  Ale z moją bardzo podstawową znajomością języka chińskiego i dosyć dobrą angielskiego ciężko się porozumieć w sklepie kupując lub zamawiając. Nie wystarczy zamówić.  Nie wystarczy wskazać na obrazku: chcę TO. Bo po jakimś czasie przychodzi wcale niezestresowana kelnerka żeby powiedzieć Ci że tego nie ma, wskazujesz kolejną rzecz – tego też nie mamy 🙂 A co jest? W innej zaś knajpie myśląc że zamawiam krowiaka dostałem.. żabę. Aż przypomina mi się refren hitu kabaretu, puszczamy od 2min57sek:

Ale jest spoko.